Polski Związek Łowiecki Kielce
Życie Razem lub Obok Siebie....

Temat: MYŚLIWI NA QUADACH / not for kids! 18>
" />
">A moze by tak mysliwi polowali na klusownikow?

No to dla równowagi, i żeby nie było , że widzę tylko złe strony w myśliwstwie kawałek świeżutkiego artykułu z kieleckiej Gazety Wyborczej który akurat bardzo dobrze o nich świadczy :

W świętokrzyskich lasach coraz więcej śladów kłusowników. Leśnicy i myśliwi codziennie likwidują po kilkadziesiąt wnyków i sideł. Jak mówią, kłusownictwu bardzo sprzyja pogoda (..............)

Jest dużo śniegu i w dodatku jest on zamarznięty. W takich warunkach sarny są najbardziej bezbronne. Mają drobne nogi i malutkie racice, więc grzęzną w śniegu - mówi Jerzy Pawlik, nadleśniczy z Nadleśnictwa Kielce. Według niego kłusownicy to wykorzystują i polują na zwierzęta specjalnie wyszkolonymi psami. - Psy doskonale dają sobie radę na śniegu. Przeważnie jest tak, że polują dwa psy, jeden nagania, a drugi atakuje. Ich właścicieli bardzo trudno odnaleźć, bo są tak wyćwiczone, że same polują w lesie - opowiada nadleśniczy.
(..........)
To, że kłusownicy wykorzystują pogodę, potwierdzają również myśliwi. - Zwierzęta często szukają pożywienia w paśnikach, bo w śniegu jest raczej trudno. Kłusownicy właśnie tam quadą wnyki, sidła i potrzaski, przeważnie jest to sprzęt domowej roboty - mówi Andrzej Praszkiewicz z Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Kielcach. - Codziennie można znaleźć kilkadziesiąt takich pułapek - dodaje. Jego zdaniem kłusownictwo teraz jest najbardziej szkodliwe dla leśnej zwierzyny, bowiem samice spodziewają się już potomstwa. Leśnicy i myśliwi tej zimy postanowili bardziej współpracować z policją, aby zapobiegać kłusownictwu. Pierwsze efekty już widać.
W niedzielę w Dąbrowie koło Starachowic trzej myśliwi usłyszeli w lesie odgłos wystrzału. - Gdy poszli w tym kierunku, zobaczyli mężczyznę, który na ich widok zaczął uciekać. Złapali go i przekazali policji - mówi Krzysztof Skorek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.
W tym samym czasie w okolice Janowic wybrali się myśliwi z Sandomierza. Jeden z nich na co dzień jest policjantem. Poszli dokarmiać zwierzynę i sprawdzać, czy kłusownicy nie zastawili wnyków. - Znaleźli złapanego we wnyki bażanta i lisa. I wtedy zauważyli trzech mężczyzn, dwóch z nich było z chartami - relacjonuje Skorek. Mężczyźni z psami uciekli, trzeci został zatrzymany. Gdy policjant powiedział mu, kim jest, kłusownik zaczął go wyzywać, doszło nawet do szarpaniny. Nie chciał też podać nazwiska. Został obezwładniony. Czeka go sprawa karna o znieważenie policjanta i odmowę podania swoich danych, policja będzie też wyjaśniać, czy miał związek z kłusownictwem. Poszukuje także mężczyzn, którzy mieli charty, bo do posiadania takich psów potrzebne jest pozwolenie. .

Nie będę zaczynał o kłusownikach, bo z tego byłby nowy temat, jednak akurat tutaj nie ma o czym dyskutować, myślę, że wszyscy mamy podobne zdanie (no, chyba , że mamy jakiegoś kłusownika na forum, ale i tak się nie przyzna). Ale krótko muszę :
To co pisze w tym artykule jest przerażające " Leśnicy i myśliwi codziennie likwidują po kilkadziesiąt wnyków i sideł" - w samych swiętokrzyskich lasach. Kilkadziesiąt dziennie !
Jak już pisałem, chodząc z psem po lesie coraz częściej się boję, pies jak pies, jako, że z terrierów , lubi pogonic kuropatwę i sarenkę, ale już od dawna nie pozwalam jej biec w las, na szczęście jest posłuszna. Bywało tak, że pozwalałem jej zniknąć między drzewami , bywało że na długie 3-4 minuty (wbrew pozorom to bardzo dużo, kiedy nie wiesz co gdzie jest twój pies), od momentu kiedy jesienią przeczytałem podobny tekst o tysiącach wnyków nie pozwalam jej odbiec poza zasięg wzroku. A i strzały zdarza mi się dość często słyszeć. Złapany z wnykami klient powinien posiedzieć ze 3 lata, tylko taka kara może odstraszać. Bo oprócz bezbronnych leśnych zwierząt w takie zamaskowane wnyki nie tylko może wpaść pies na spacerze, ale człowiek też, to jest nieźle zamaskowane. Ech... szkoda gadać. Zszokowały mnie też "samopolujące psy"....
Źródło: atvpolska.pl/forum/viewtopic.php?t=1978



Temat: Jaskiniowcy spod Łowicza!!!
" />Jaskiniowcy spod Łowicza

Krzysztof Kowalski 21-07-2009, ostatnia aktualizacja 21-07-2009 04:55


Najdalej na północ wysunięte obozowisko neandertalczyków odkryli polscy badacze. Praludzie polowali koło Łowicza

Odkrycia dokonał zespół prof. Lucyny Domańskiej z Uniwersytetu Łódzkiego podczas wykopalisk poprzedzających budowę autostrady A2. W miejscowości Polesie, wśród zabytków z początków epoki brązu, archeolodzy zidentyfikowali narzędzia krzemienne z epoki lodowcowej, pozostawione przez neandertalczyków.

Jest to zaskakujące, ponieważ dotychczas stanowiska neandertalskie, znane z Polski, odkrywano w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i na Śląsku.


Hipoteza i dowód

– Właściwie tego odkrycia można się było spodziewać. Już w latach 60. w miejscowości Skaratki, też koło Łowicza, odkryto pozostałości mamuta, które wyglądały tak, jakby zwierzę zostało poćwiartowane. Nie znaleziono przy nim narzędzi. Ale prof. Waldemar Chmielewski, znawca paleolitu, już wtedy był przekonany, że łowcy albo zapędzili mamuta na mokradła i tam go zabili i poćwiartowali, albo skorzystali z okazji, że znalazł się on w tym miejscu – powiedziała „Rz” prof. Lucyna Domańska. – Tymi łowcami mogli być tylko neandertalczycy, ponieważ tylko oni zamieszkiwali Europę. Homo sapiens jeszcze na ten kontynent nie dotarł. Jednak hipoteza ta wydawała się mało prawdopodobna, ponieważ ślady po neandertalczykach znajdowano wcześniej tylko na południu kraju, a nie na Niżu Europejskim.

Minęły cztery dekady i oto w okolicy Łowicza archeolodzy znaleźli narzędzia krzemienne, które nie budzą najmniejszych wątpliwości: są neandertalskie. Używano ich około 70 tys. lat temu.

Neandertalczycy zapuszczali się na północ, tam gdzie mogli spotkać wielkie stada mamutów, koni i bizonów
Od dziesięcioleci neandertalczycy, wygasły gatunek ludzki, budzą szczególne zainteresowanie. Wiadomo o nich już dużo, między innymi to, że zamieszkiwali okolice sprzyjające osadnictwu w warunkach epoki lodowcowej, obfitujące w jaskinie, schroniska skalne, małe dolinki. Takimi terenami w Polsce charakteryzuje się Jura Krakowsko-Cząstochowska, Dolny i Górny Śląsk. Jednak z najnowszych badań archeologicznych wyłania się nieco inny obraz. Okazuje się, że z tych matecznikowych terytoriów neandertalczycy zapuszczali się na północ, tam gdzie mogli spotkać wielkie, stadne zwierzęta: mamuty, konie, bizony.

W Zwoleniu koło Radomia, na północ od tradycyjnych neandertalskich terenów, 70 tys. lat temu ci ludzie polowali na konie, zapędzali je do małej dolinki, zabijali i ćwiartowali.

W Lehringen w Niemczech archeolodzy odkopali w torfowisku pozostałości mamuta z tkwiącą w ciele drewnianą dzidą (prawdopodobnie zatrutą). Znalezisko pochodzi sprzed 70 tys. lat, czyli też jest neandertalskie.


Niezwykły rok 70 000

Wszystko to razem skłania badaczy do wniosku, że neandertalczycy właśnie wtedy rozszerzyli swoje tereny łowieckie, rozpoczęli polowania na duże stadne zwierzęta. Wyprawiali się po nie ze swoich jaskiń na tereny nizinne.

– Nie ma w tym niczego dziwnego. Indianie też mieszkali w zacisznych dolinkach, nad rzeczkami, a wyruszali na polowania na prerie. Poza tym o ich ruchliwości i znajomości świata świadczy to, że z Polski południowej docierali na Słowację i Węgry. Znajdowane są tam neandertalskie narzędzia z krzemienia występującego wyłącznie nad Wisłą, w Świeciechowie – wyjaśnia prof. Domańska.


Przełom

70 tys. lat temu w świecie neandertalskim miały miejsce jeszcze inne duże przemiany. W znacznym stopniu udoskonalona została technika wytwarzania krzemiennych narzędzi. Archeolodzy wyróżnili nawet dwie odrębne tradycje, tzw. mustierską i mikocką, od nazw stanowisk archeologicznych we Francji. W Polsce zdecydowanie przeważała tradycja mikocka.

Ten okres charakteryzuje się dużym postępem grup neandertalskich we współdziałaniu. Na przykład w jaskini Koziarnia (Jura) archeolodzy odkryli szereg palenisk rozmieszczonych tak, aby wypłoszyć niedźwiedzie jaskiniowe.

Przed jaskinią Raj koło Kielc neandertalczycy wznieśli barierę z 300 poroży renifera, zapewne pokrytą skórami, która zabezpieczała wejście przed zwierzętami.

Neandertalczycy pojawili się w Polsce około 200 tys. lat temu, ale ślady ich bytowania z tego okresu są sporadyczne. Apogeum ich rozwoju przypadło na okres od 110 do 70 tys. lat temu. W tym czasie nastąpiło ocieplenie w ramach epoki lodowcowej, potem klimat znowu mocno się oziębił. Na Niżu Europejskim, między innymi na terenach Polski, rozciągała się wtedy tundra. – Ale miała ona nieco inny charakter i większy potencjał niż na Syberii czy w Skandynawii, promienie słoneczne padały tu pod innym kątem, roślinność była bujniejsza, występowało więcej gatunków roślin, żerowały duże stada – wyjaśnia prof. Domańska. – Dlatego Niż Europejski nie był tak bezludny, jak dawniej przypuszczano, przyciągał neandertalskich łowców. Ich populacja w ogóle nie była duża. Dlatego stanowisk z tego okresu w ogóle jest mało. Poza tym lodowiec, który przeorał europejską nizinę, zniszczył wątłe ślady ludzkiej obecności, jakie się na niej znajdowały. – Dlatego tak bardzo cenne są ostatnie odkrycia. Wreszcie dochodzą nowe dane. Dotychczas wciąż obracaliśmy tymi samymi neandertalskimi stanowiskami – dodaje prof. Domańska.

Badacze z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego jeszcze nie poinformowali środowiska naukowego o swoim odkryciu. Dopiero przygotowują publikację, która ukaże się w prestiżowym prehistorycznym czasopiśmie „Antiquity”. Dlatego artykuł w „Rz” będzie dla wielu archeologów pierwszym sygnałem o odkryciu.

Być może rzuci ono również nowe światło na zagadkę wygaśnięcia gatunku. Według szacunków, nigdy nie był on liczny, poszczególne grupy, hordy (w obrębie tych społeczności rodzina jeszcze nie była znana) liczyły do

30 osobników. Cała populacja neandertalska w tym samym czasie w Europie nie przekraczała około 10 tys. osób. Ponieważ byli oni rozproszeni, jak się okazuje bardziej niż przypuszczano, także na terenach nizinnej Europy, charakteryzowały ich zbyt bliskie związki krwi – niekorzystne dla zachowania gatunku.

Rzeczpospolita


Poniżej link do artykułu
http://www.rp.pl/artykul/2,337622_Jaski ... wicza.html


Szkoda, że nigdzie o tym nie piszą w naszym mieście np (NŁ) oraz nie mówią (RadioVicoria) a zajmują się tym, że spłoneła stodoła....
Źródło: lowicz.net/viewtopic.php?t=4901




© Życie Razem lub Obok Siebie.... design by e-nordstrom